niedziela, 26 stycznia 2014

Samotna anielica

W ten weekend na wichrowym wzgórzu spodziewana była wizyta kilku aniołów. Niestety z powodu bolesnej kontuzji nadgarstka (mojego, nie anielskiego), przyleciała tylko Matylda, a właściwie spadła, bo jeszcze nie ma skrzydeł...Jak pech to pech. Drugi biedny leży w kawałkach na stole obok maszyny, ale chwilowo niechwytna dłoń nie da rady go skończyć, żeby Matylda nie czuła się samotna. No cóż, i jej i mnie pozostaje czekać, aż ból minie. Trzymajcie kciuki :)




3 komentarze :

  1. Lodowiska się zachciało to i masz babo placek...a raczej skręcony nadgarstek. No i Matylda bidna samiutka będzie teraz siedzieć:(

    OdpowiedzUsuń

Ogromnie mnie ucieszy jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :)