Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tilda i inne uszywki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tilda i inne uszywki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 maja 2016

Tuniki bliźniaczki



Od razu uprzedzam, że jakość zdjęć nie jest powalająca, ale to dlatego, że akurat wychodziliśmy i modelki miały totalną korbę. Cudem udało mi się złapać średnią ostrość na tych kilku ujęciach ;)

Ostatnio był dresik, a dziś niech będzie podwójna tunika. Pudrowy róż w baletnice wyjątkowo mnie urzekł...

wtorek, 24 maja 2016

A może by tak zostać krawcową? :)



Uwielbiam szyć. Dużo różnych rzeczy już uszyłam, ale głównie do domu. No i lalki. Tym razem zainspirowała mnie jedna Ruda i...

czwartek, 30 kwietnia 2015

Kotki Tralalotki ;)


Żadna to tajemnica, że lubię szyć na maszynie. Poza Tildą, którą uwielbiam szczerze, strasznie mnie kręci szycie wszelkich innych, nazwijmy to, przedmiotów. Ostatnio na tapetę poszły stwory do ugniatania czyli poduszki. Apetyt na chmurę pojawił się jako pierwszy. Dopadł mnie niespodzianie w środku nocy :)

czwartek, 9 kwietnia 2015

Ania z Wichrowego Wzgórza


Dziś przyszła na świat Ania z Wichrowego Wzgórza ;)

czwartek, 5 marca 2015

Tilda i zabawa w scrapbooking

Jakiś czas temu powstał zestaw dla pewnej małej damy. Z okazji jej pierwszych urodzin, poproszono mnie o przygotowanie albumu na zdjęcia i anioła. To była moja pierwsza poważna zabawa ze scrapbookingiem. Wcześniej były jakieś drobiazgi, ale album to było wyzwanie. Skorzystałam z bazy do robienia albumów. Okładkę obłożyłam takim samym materiałem z jakiego były elementy stroju anioła, żeby obie rzeczy do siebie nawiązywały. Każda strona była inna, ale wszystkie utrzymane w dziecięco - dziewczyńskich klimatach (na życzenie zleceniodawcy). 
Świetna to była zabawa, z jednym tylko minusem, a mianowicie dziewczyny moje były niemniej zafascynowane ode mnie :) W związku z tym musiałam trochę przed nimi uciekać z drobiazgami. Co prawda zostały przeze mnie zaopatrzone w mnóstwo śliczności do własnych robótek, ale zawsze się znalazło coś o co można było mamę pomęczyć. Stąd, pomimo świetnej zabawy przy robieniu albumu, nie kontynuuję póki co tego tematu. 
O tym jak zrobić taki album, bo jak wiadomo wiedza nie spada z nieba, dowiedziałam się z bardzo fajnych blogów.
Za to uwielbiam szyć Tildę, Właśnie czekają na uszycie cztery anielice i jeden anioł, więc pewnie niebawem pojawią się na blogu. 

Tu album:



czwartek, 6 marca 2014

O tym jak mnie dobre Anioły wyciągają z przygnębienia :)

Chyba dopadło mnie przesilenie wiosenne. Mam w sobie jakąś obezwładniającą niemoc. Niemoc wszelką należy podkreślić. Na każdym małym poletku - praca, dom, blog, maszyna, samopoczucie. Brrr.....
Nie mam na nic ochoty. Nawet do napisania posta na blogu zabierałam się jak pies do jeża... Najchętniej zaszyłabym się pod kocem w jakiejś cichej norce. No cóż...każdy miewa słabsze okresy, a skoro nie mogę sobie pozwolić na siedzenie w norce, postanowiłam niemoc przegonić i pomimo skradającego się za plecami choróbska, wstać i działać :) Zwłaszcza, że pojawiła się miła motywacja, ponieważ okazało się, że moje anielice ucieszyły nieco szerszym zainteresowaniem niż tylko moje i wspierającej rodziny ;) To miłe :)
Zrobiłam więc kilka przysiadów i skłonów, żeby dotlenić zastałe mózgowie i jestem z powrotem.
Skoro więc anielice i lalki zmobilizowały mnie do strzepnięcia z siebie kurzu, to niech będzie o nich. Skąd się wzięła Tilda w moim życiu, już wiadomo, bo było o tym. A jak ktoś nie wie to polecam ten post. Gdy zaczynałam je szyć, nie podejrzewałam, że kiedykolwiek znajdą jakąś szerszą publikę. Tymczasem dotarły do mnie ostatnio sygnały, że anioły się podobają nie tylko rodzinie ;) Jakie to miłe...
Dziś robię zatem krótkie podsumowanie moich lalkowych i aniołowych zmagań z maszyną. Niestety nie mam zdjęć wszystkich lalek i aniołów, bo w tamtym czasie nie śniło mi się nawet, że będę pisać bloga. Zdjęcia, które mam z szyciowych początków też nie zachwycają, bo były robione głównie na pamiątkę, żeby po prostu został ślad. Zupełnie nie myślałam wtedy o tym, że będą mi potrzebne w innych celach.
Tak wyglądają od najstarszych do najmłodszych, bez tych których nie mam na zdjęciach i bez tych, które są  od dziś w trakcie produkcji ;)

Ida zamieszkała na stałe u mojej siostry 

piątek, 7 lutego 2014

Moja Tilda, lutowa Ida


Gdy parę lat temu zobaczyłam po raz pierwszy Tildę, zwariowałam :) głównie jednak na punkcie tkanin. Był to jednocześnie czas moich pierwszych kroków z maszyną. Wydawało mi się wtedy, że uszycie takiej laki to nie dla mnie, że trzeba być mistrzem maszyny, żeby w ogóle pomyśleć o takim precyzyjnym szyciu, o takich drobiazgach. Jakże się zdziwiłam kiedy w ubiegłym roku przed Bożym Narodzeniem popełniłam pierwszą, potem drugą i trzecią i jeszcze kilka. Szyłam, bo się wszystkim podobało, więc obdarowałam pół rodziny :) Potem była przerwa w szyciu. Musiałam się skupić na innych rzeczach. 

Teraz wracam...

niedziela, 26 stycznia 2014

Samotna anielica

W ten weekend na wichrowym wzgórzu spodziewana była wizyta kilku aniołów. Niestety z powodu bolesnej kontuzji nadgarstka (mojego, nie anielskiego), przyleciała tylko Matylda, a właściwie spadła, bo jeszcze nie ma skrzydeł...Jak pech to pech. Drugi biedny leży w kawałkach na stole obok maszyny, ale chwilowo niechwytna dłoń nie da rady go skończyć, żeby Matylda nie czuła się samotna. No cóż, i jej i mnie pozostaje czekać, aż ból minie. Trzymajcie kciuki :)

środa, 22 stycznia 2014

Gazetnik, gazetownik tudzież ;)


Dziś opowiem Wam o tym jak powstało moje podręczne źródło literatury i prasy. Historia jest podobna do innych w moim domu. Nie znalazłam ideału :) A rzecz dotyczy przedmiotu tak prowizorycznego jakim jest  zwykły gazetnik, gazetownik, stojak na gazety, czy jak by go tam jeszcze nazwać.
Niespodziewanie, gdy moje dziewczyny zaczęły najpierw pełzać, a potem chodzić, okazało się, że jedynym miejscem w domu, gdzie mogę złapać trzy głębokie wdechy jest łazienka :) Tam też zaczęłam podczytywać książki i moje ulubione czasopisma. Zaowocowało to...